nie mam macierzyńskiego instynktu ?

październik 11, 2008 - autor: chusia

Gdy docierają do mnie stwierdzenia innych mamć na temat ich relacji z ich maluszkami, to nachodzi mnie poczucie wstydu. Bo ja, mojego maluszka nie mogę czasem rozszyfrować. Przeczytałam gdzieś w książce, że gdy maleństwo łka, to zazwyczaj z jakiejś przyczyny i że duśdanie go nie jest najlepszym sposobem uspajakania. Trzeba wtedy dojść do przyczyny płaczu, czyli spróbować je nakarmić, wymienić pieluszkę, ułożyć na brzuchu i pogłaskać, sprawdzioć czy nie ma zbyt rozgrzanego gorącego karku, porozmawiać z nim, puścić mu muzykę, koleżanka twierdzi, że chusty do noszenia dzieci są OK, ale ja nie wiem co o tym sądzić….No i mniej więcej udaje mi się robić tak z moim malcem. Ale nie w tym rzecz. Ja nie umiem rozpoznać różnych klas lamentowania. Co najwyżej ich głośność. Nie wiem o co moje dziecko płacze, dlatego odprawiam wszystkie wyżej wymienione rzeczy, zanim się nie uspokoi. Niektóre mamusie wyczuwają natychmiast, gdy dziecko jest głodne, a kiedy czuje się samotne. A ja, choć staram się odgadnąć język mojego malca, nie zawsze mi to się udaje. Może jestem jakoś nie do końca sprawna pod względem maminego instynktu? Gdy byłam w ciąży, też nie potrafiłam rozróżnić czym właśnie mój malec mnie kopnął, bo wszystie jego podrygi wydawały mi się takie same:) Zazdroszczę innym tak doskonałekgo rozszyfrowywania maleństw. Mi pewnie będzie dane z tym poczekać do pierwszych słów, albo wcale się nie dożyję tego dnia.